Kolejnym flagowym produktem mojego dziadka były pomidory polne. Co roku jeździliśmy na targ piast przywożąc stamtąd kilka skrzynek tych pomidorków, a dziadek przerabiał je na soki. Tym razem wydaje mi się, że znam proporcje składników i postaram się odtworzyć ten smak, ale poza tym zdecydowałam się wykorzystać pomidory jeszcze na dwa sposoby. Po pierwsze na leczo a po drugie na zupełnie czysty sok, bardzo przydatny np do sosów.
1) Leczo.
0,5 kg cebuli pokroiłam i przesmażyłam na oleju słonecznikowym, do tego dodałam 2 kg pomidorów sparzonych, obranych i pokrojonych w ćwiartki oraz 2 kg pokrojonej papryki. Całość dusiłam ok 30 min (od momentu wrzucenia ostatniego składnika i doprowadzenia do wrzenia), następnie dodałam 8 dkg cukru oraz łyżkę czerwonej słodkiej papryki. W związku z tym, że nigdy nie wiadomo na jak słoną kiełbaskę się trafi przyrządzając leczo soli dodałam tylko odrobinę. Całość po przełożeniu do słoików pasteryzowałam 30 minut. Tak to wygląda:
2) Soki
Bazą pod oba rodzaje soków są wygotowane i przetarte pomidory. Do tej pory było tak, że dziadek gotował pomidory w kawałkach ze skórką a następnie przecierał. W tym roku jak na razie jeden garnek tak właśnie się gotuje, a w drugim gotują się pomidorki sparzone, obrane ze skórki i pozbawione pestek, które docelowo zmiksuję.
Niestety z uwagi na śpiącą Asię, będzie to możliwe dopiero jutro :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz